„Jak się nadarzy okazja, pogadaj z Kubą o Ali Babie.
Pogadam. A ile on żąda
Nie mam pojęcia. To, co mu się należy, mówi.
Znasz Kubę lepiej ode mnie, może coś doradzisz.
Tak znaczy tak, nie nie.
Zrobię, co w mojej mocy szepcze, uśmiecha się i mruga znacząco.
Te jej szkliste zielone oczy. Chciałabym mieć takie. Jestem pewna, że Ben już zwariował na jej punkcie. A i Kuba nie od tego, żeby kogoś takiego nie przygarnąć do rodziny. Zna się na ludziach. Zatrudnił ją, to mówi samo za siebie. Pierwszy raz w życiu przyjął człowieka do pracy.
Tuska, błagam, pomóż mi, tak się boję o Ali Babę — szepczę, odnajduję jej dłoń i mocno ściskam. Boję się, sama nie wiem czego, ale chodzę jak struta.
ROZMOWA
Tuska
Cionia, cionia! wołam.
Zbliżają się wszystkie, jedne wolniej, drugie szybciej. Głaszczę każdą po czole lub ganaszu, a potem siodłam Kasztankę. Jest wyraźnie zadowolona. Sprawdzam jeszcze raz popręgi i wyprowadzam za bramę, wskakuję na siodło i powoli kieruję się ku rzece. Z nieba leje się żar, więc zrobimy sobie kąpiel, a potem ruszymy w świat. Im mniej myśli, tym więcej przyjemności, tak mi ktoś kiedyś powiedział. Im mniej wczoraj i jutra, tym więcej dnia dzisiejszego dodaję. I gdyby nie rozmowa z Kaśką, czułabym się może szczęśliwa, a tak ssie mnie ten kleszcz. Sprawa nie jest prosta, w grę wchodzi nienawiść. A Jastrzębie Wzgórze musi stać się teraz wolne od złych duchów; cztery klacze źrebne, no i ja noszę dziecko pod sercem. Spokój i harmonia. Znam Kuby nastawienie, wiem, co myśli o Ali Babie, ale spróbować muszę. Ze względu na Kaśkę, na to, co jest, i na to, co się zbliża. Jeśli nie pogodzą się ze sobą, będzie nieustanna wojna, będziemy musieli żyć jak Żydzi w Izraelu, nie znając dnia ani godziny. Ali Baba to świrus, wręcz terrorysta. Wie jak konkurentów spławić, jak pozamykać im usta.“(11)
lokaty |gotowe projekty domów |projekty domów